piątek, 13 grudnia 2013

#11 Zebranie myśli. Masło maślane.

Grudzień jest bardzo ekscytującym miesiącem. Jutro wstaję o 6:45, aby oglądać spadające ursydy i mam nadzieję zobaczyć kometę Lovejoy. Na niebie pojawi się również Uran i Neptun, które można oglądać przez lunetę. Dzisiaj spotykamy planetę Wenus, która cudnie wisi na południu, czyli zaraz przed moim oknem.
Oczywiście zachęcam Was do wcześniejszego wywleczenia się z łóżka, bo mamy świetne warunki do obserwacji nieba. Radzę się ciepło ubrać, bo o tej porze panuje taki mróz, że dopiero co obudzone zwłoki nie dadzą sobie rady z takim kontrastem.

Dzisiejszy post jest niczym tytułowe masło maślane, bo prawdopodobnie:
a) zanudzę Was na śmierć
b) 2/3 osób mnie nie zrozumie.
Zaczynajmy!

1. Po pierwsze...
NASA opublikowała filmik, na którym widać Ziemię i Księżyc z odległości ponad 1 miliona kilometrów. Udało im się to osiągnąć dzięki sondzie Juno. (link)
Według mnie, to zdumiewające, że na powyższym nagraniu widzimy autentyczny obraz. W momencie, kiedy sonda zmierzała w stronę Jowisza, utrwalała materiał, który przed chwilą oglądaliście. Zabrzmi to dosyć egoistycznie, ale... JA TAM JESTEM! To takie kapitalne, że zaraz wybuchnę. W chwilach podobnych do tej dopada mnie myśl, że jesteśmy jedynie pyłkiem w porównaniu z całym stworzeniem. Osiedlamy Ziemię, ale kto wie, co znajduje się dalej? Ojj, ciężka jest dola tego, którego marzeniem jest zwiedzanie kosmosu... niestety coś o tym wiem.

2. Czy owady z przeszłości używały sztucznego światła jako teleportu? Każdy wie, że lgną do lamp w ciepłe, letnie wieczory obok palących ogniska ludzi jak biegun dodatni do ujemnego. Sądzę, że to odrobinę podejrzane i musi kryć się za tym jakaś zagadka. Oczywiście służę pomocą, ponieważ jestem Detektywem i moim zadaniem jest rozgryzanie łamigłówek tego typu.
Oto moja teoria:
Lampy były keidyś teleportem, który zabierał owady w różne miejsca świata. Przenosiły się z Krakowa do Waszyngtonu, a z Waszyngtonu do Petersburga, by dalej dolecieć do Berlina. Było to bardzo wygodne wyjście, szczególnie z powodu z krótkiego, owadziego życia.
Kiedy teleporty zostały zakazane i całkowicie wycofane, owady nadal starały się przedostać na drugą stronę. Niestety, bez skutku. Wpadały na lampę, a czasami była to ich ostatnia decyzja. Oznacza to, że w 2013 roku żadna mucha nie może się teleportować
Opcja druga: wpadając do gorącego światła umierały, ale rodziły się z powrotem w miejscu, do którego chciały się przenieść... wątpię jednak, że owadzie ministerstwo zgodziłoby się na tak drastyczne kroki.

3. Co jeśli niektóre konie są jednorożcami, które dzięki czarom uniemożliwiły dostrzeganie ich rogów ludziom? Wszyscy wiemy, co by zrobili kłusownicy, gdyby po świecie chodziły magiczne zwierzęta...

4. Wyobraźmy sobie pokój zbudowany z czterech luster. Nie ma w nim niczego poza zwierciadłami, które zakrywają całą powierzchnię ściany. Nie mają ram, zabrudzeń, ani żadnej smugi. Co w takim wypadku będzie się w nich odbijało? Myślę, że miejsce to mogłoby służyć jako teleport do świata równoległego....

5. Mam anginę. Czy gdybym weszła do piwnicy, to mogłabym stwierdzić, że pod moim domem są złoża ropy?

To chyba tyle na dzisiaj. Na koniec trochę ponarzekam, bo czuję, że piszę dla ścian. Licznik odwiedzin skacze, ale nikt nic nie komentuje. Nie chodzi mi tu o cyferki pod postem, ale naprawdę jestem ciekawa, co myślicie o danej sprawie. Przypominam, że można robić to anonimowo! 








piątek, 6 grudnia 2013

#10 AW, czyli Anonimowe Wampiry

Witaj świecie!
Kiedyś wspominałam, że moja głowa sprzedaje mi najlepsze pomysły w autobusie, a myśli zebrane poniżej są owocami jazdy, która odbywała się we wrześniu. Dla zainteresowanych- wierna linia numer piętnaście, kierunek- dom, godzina siedemnasta.
W ten jeszcze letni (prawdopodobnie piątkowy) wieczór wracałam z miasta z pełną głową idei. O nagłych olśnieniach napiszę kiedy indziej, ale powiem wam w tajemnicy, że weszłam w wir. Poczułam się tak niesamowicie pobudzona, że każda komóreczka składająca moje ciało zaczęła produkować podkomórki, które nazywam KONCEPCJAMI. No cóż, tak już działam. Niektórzy kichają, kiedy wpadnie im w nos pyłek, a ja wchodzę w tajemnicze wiry i wymyślam nikomu niepotrzebne rzeczy.
Uogólniając- w ten wrześniowy wieczór odkryłam, że wampiry istnieją.

Niewinnie wyglądająca karetka stojąca przed liceum ogólnokształcącym lśniła w blasku słońca. Pielegniarze zajmujący siedzenia pojazdu wpatrywali się w formularze i igły, uciekając myślami do końca zmiany. Obok ich nóg stały pudła czekolad, które miały zostać wręczone osobom oddającym krew. Ach, jacy mili panowie!- pomyślała dyrektorka szkoły- jak cudownie, że dzięki nim uczniowie będą mogli zrobić coś dobrego dla innych.

Przykro mi to stwierdzać, ale opisana powyżej sceneria jest jedynie wprowadzeniem do mrocznej prawdy.
Nie przedłużając- ci pielęgniarze to wampiry. NO BO JAKBY INACZEJ? Gdybyście byli wiekowymi potworami, którym dane jest przetrwać w szalonym świecie technologii, na pewno wpadlibyście na pomysł pracy sanitariusza w mobilnym punkcie oddawania krwi. Codziennie dostają wiadra świeżej wody życia, a nikt nie wie, kim naprawdę są. Muszą podrabiać mnóstwo papierków, aby dopiąć swego. Prawdopodobnie nie współpracują z żadnym szpitalem, ponieważ musieliby oddać swoją zdobycz w ręce prawowitych posiadaczy.
Życie dzisiejszego wampira jest łatwe. Nie musi już mordować ludzi, ani podrzynać gardeł. Wystarczy, że pobawi się w dokumentach, a krew zostanie mu przekazana z uśmiechem na twarzy.

Jeśli kiedykolwiek zdecydujecie się na bycie dawcą, przyjrzyjcie się sanitariuszom. Być może staniecie przed wampirem, który za kilka godzin wleje sobie Twój soczek do kubka i wypije ją jak ziemia wodę.
A więc... wierzycie w potwory? ;>`

PS. Na okładce gazetki Lidla jest dziewczynka, która ma maksymalnie wielki dołeczek w policzku. Myśleliście kiedyś, że robią je duchy? No wiecie, uweźmie się taki na biednego człowieka i przez resztę życia ma dwie dodatkowe dziury na twarzy. ;)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Lekcja 1- Wprowadzenie do prądu elektrycznego, część pierwsza.

Dziś dowiemy się o:
-elektroskopach
-nepkach (neutronach, elektronach i protonach)
-siłach elektrycznych



Elektroskopy to zwierzęta stadne (o ile pełzną po taśmie produkcyjnej). Kiedy wybiorą samotne życie, trafiają do cichych sal naukowych, w których przeżyją resztę swojego życia. Trzeba przyznać, że zajmie im to naprawdę dużo czasu, ponieważ zbudowane są z metalu. Czy oznacza to, że elektroskopy to sataniści? Podążając za trendami stereotypów dzisiejszego świata, faktycznie można by było dojść do takiego wniosku.







Proton, elektron i neutron. Te trzy skurczybyki są najbardziej irytującymi knypkami w całym dzisiejszym temacie. W związku z tym, nazwijmy ich kibolami. Mają swoje ładunki, styl bycia oraz prawa i zasady, o których należy pamiętać.

Elektron jest ujemny, ponieważ jak był mały, nie lubił ścinać włosów. Pewnego dnia jego mama obcięła je na kształt przewróconej litery "I" i tak oto powstał jego ładunek.
Proton jest dodatni, ponieważ jest przeciwnikiem nowej fryzury swojego brata Elektrona. Jak widać, kategorycznie PRZEKREŚLA jego uczesanie, manifestując przy okazji swoim ładunkiem.
Neutron to kumpel rodzeństwa i jest elektrycznie obojętny (czytaj- ma w nosie włosy innych cząstek)
Wszyscy troje mieszkają w atomie. 

Ładunki jednoimienne i różnoimienne.

+ kobietki (protonki)
- facety (elektronki)

Ładunki RÓŻNOIMENNE się przyciągają (dwa protonki się kochają, dwa elektronki kochają się jeszcze mocniej)
Ładunki JEDNOIMIENNE się odpychają (protonek i elektronek za sobą nie przepadają, więc udają, że muszą się wrócić do sklepu po jajka, bo o dwudziestej zamykają spożywczaka) (hetero)

Opisane powyżej działania nazywamy siłami elektrycznymi. 



niedziela, 1 grudnia 2013

#9 Jesteśmy podróżnikami!

*wcale nie minęły dwa miesiące od ostatniego wpisu*
*wchodzi w morskie fale*
*zamienia się w syrenę*
*znika w ławicy ryb*
**



Przedstawmy sytuację:
Ziemia i Słońce. Wyobraź sobie, że jesteś gdzieś na tym niebiesko-żółtym obszarze. To oczywiste, ale czasami zapominamy, że jesteśmy częścią wszechświata.  Zamierzam opowiedzieć wam o czymś, co dla niektórych jest naturalne, ale tkwi w tym pewna magia, gdzieś pomiędzy prawdą, a fantazją. 





Jesteśmy mieszkańcami stale podróżującej Ziemi. Nasza planeta okrąża Słońce od niepamiętnych czasów, zataczając się po swojej orbicie. Można by dodać, że jest czymś niesamowicie odpornym, ponieważ robi to od ponad czterech miliardów lat, a jeszcze nie zwymiotowała. Oczywiście jest to żart, no ale jeśli Ziemia byłaby kosmitą, prawdopodobnie nie posiadałaby żołądka. 
Istoty mieszkające na jej powierzchni nie odczuwają ruchu obrotowego, ponieważ poruszają się z nią ruchem jednostajnym, a nasze zmysły są zbyt słabe, by zauważać tę zależność. Ponadto, jesteśmy oddaleni od Słońca o setki tysięcy kilometrów, a mało kto wie, że wciąż okrążamy je z prędkością ok. 100 km/h. Tego też nie odczuwamy. Widzimy jedynie zmiany na niebie, jakimi są między innymi dzień i noc, wędrówka Słońca po niebie (ruch obrotowy) i pory roku (ruch obiegowy). 

Podsumowując- Ziemia obraca się wokół własnej osi i okrąża Słońce. 
Pytanie- po co nam o tym mówisz, Detektywie? 
BAM!


To chyba normalne, że planeta zmienia swoje położenie. Wędrówka ta zajmuje Ziemi 365 dni i w każdym kwartale jesteśmy w stanie dostrzec, że znajdujemy się w innym miejscu. 
*tak, tak, Detektywie, mieliśmy geografię*

Wprowadźmy w to trochę magii. 









Powiem Ci teraz coś, na co być może nigdy nie zwróciłeś uwagi- już kilkanaście razy byłeś po drugiej stronie Słońca! Przebyłeś wiele kilometrów i znajdowałeś się bliżej lub dalej od naszego lampogrzejnikomordercy. Czy to nie wspaniałe? Kiedy patrzę w niebo widzę moją przeszłość. To tak, jakbym przyglądała się miejscu, z którego właśnie wyszłam. O, CZEKAJCIE. WPADŁAM NA COŚ JESZCZE BARDZIEJ NIESAMOWITEGO:
POPATRZ SIĘ SZYBKO W JAKĄŚ STRONĘ.
JUŻ?
Wyobraź sobie, że ułamek chwili temu byłaś w tym miejscu. 
Ziemia się obróciła.
Ty masz z nią punk wspólny, więc zrobiłaś to z nią.
ZATACZAMY SZLAKI.
Siedzę właśnie przed swoją przeszłością. 
To jak jazda niewidzialnym, choć całkowicie widzialnym z innej perspektywy samochodem. 

Pozostawię was z tą myślą na jakiś czas. Myślcie o tym i zdajcie sobie sprawę z tego, że to co właśnie powiedziałam jest prawdą. Magia tkwi w nawet najprostszych rzeczach, a nam dane jest ją dostrzegać. Nie musi być czymś dalekim, ani nieosiągalnym. Ona jest tu, przed Tobą. 
Czy jest coś piękniejszego od świata?