Witaj świecie!
Kiedyś wspominałam, że moja głowa sprzedaje mi najlepsze pomysły w autobusie, a myśli zebrane poniżej są owocami jazdy, która odbywała się we wrześniu. Dla zainteresowanych- wierna linia numer piętnaście, kierunek- dom, godzina siedemnasta.
W ten jeszcze letni (prawdopodobnie piątkowy) wieczór wracałam z miasta z pełną głową idei. O nagłych olśnieniach napiszę kiedy indziej, ale powiem wam w tajemnicy, że weszłam w wir. Poczułam się tak niesamowicie pobudzona, że każda komóreczka składająca moje ciało zaczęła produkować podkomórki, które nazywam KONCEPCJAMI. No cóż, tak już działam. Niektórzy kichają, kiedy wpadnie im w nos pyłek, a ja wchodzę w tajemnicze wiry i wymyślam nikomu niepotrzebne rzeczy.
Uogólniając- w ten wrześniowy wieczór odkryłam, że wampiry istnieją.
Niewinnie wyglądająca karetka stojąca przed liceum ogólnokształcącym lśniła w blasku słońca. Pielegniarze zajmujący siedzenia pojazdu wpatrywali się w formularze i igły, uciekając myślami do końca zmiany. Obok ich nóg stały pudła czekolad, które miały zostać wręczone osobom oddającym krew. Ach, jacy mili panowie!- pomyślała dyrektorka szkoły- jak cudownie, że dzięki nim uczniowie będą mogli zrobić coś dobrego dla innych.
Przykro mi to stwierdzać, ale opisana powyżej sceneria jest jedynie wprowadzeniem do mrocznej prawdy.
Nie przedłużając- ci pielęgniarze to wampiry. NO BO JAKBY INACZEJ? Gdybyście byli wiekowymi potworami, którym dane jest przetrwać w szalonym świecie technologii, na pewno wpadlibyście na pomysł pracy sanitariusza w mobilnym punkcie oddawania krwi. Codziennie dostają wiadra świeżej wody życia, a nikt nie wie, kim naprawdę są. Muszą podrabiać mnóstwo papierków, aby dopiąć swego. Prawdopodobnie nie współpracują z żadnym szpitalem, ponieważ musieliby oddać swoją zdobycz w ręce prawowitych posiadaczy.
Życie dzisiejszego wampira jest łatwe. Nie musi już mordować ludzi, ani podrzynać gardeł. Wystarczy, że pobawi się w dokumentach, a krew zostanie mu przekazana z uśmiechem na twarzy.
Jeśli kiedykolwiek zdecydujecie się na bycie dawcą, przyjrzyjcie się sanitariuszom. Być może staniecie przed wampirem, który za kilka godzin wleje sobie Twój soczek do kubka i wypije ją jak ziemia wodę.
A więc... wierzycie w potwory? ;>`
PS. Na okładce gazetki Lidla jest dziewczynka, która ma maksymalnie wielki dołeczek w policzku. Myśleliście kiedyś, że robią je duchy? No wiecie, uweźmie się taki na biednego człowieka i przez resztę życia ma dwie dodatkowe dziury na twarzy. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz