Cześć! Trochę mnie tu nie było, no nie? Szczerze mówiąc, ten post mnie strasznie wymęczył. Co wieczór siadałam do pisania, ale zwykle rezygnowałam już po pierwszym zdaniu. Układając w głowię moją ideę nie wiedziałam, że tak trudno będzie to przelać na papier.
A więc po dłuższej przerwie przychodzę z nowym postem o... skarpetkach. Kiedy wpadłam na ten pomysł, mama narzekała na to, że znowu wyprała się tylko jedna skarpetka, a po drugiej nie ma śladu. Od razu ulepiłam z tego całość i rzuciłam się do laptopa. Jak widać- bezproduktywnie. Dopiero tydzień po wydarzeniu staram się coś napisać, aby podzielić się z Wami myślą i uaktualnić bloga. No to zaczynajmy!
Pewnie nieraz słyszeliście, że niektóre zwierzęta wybierają partnerów na całe życie. Otóż tak samo jest ze skarpetkami! Zawsze są we dwójkę oraz nigdy nie rozstają się na większy dystans... ale czy w ich egzystencji nie pachnie czymś... przesłodzonym? Czy to możliwe, że ich życie jest bezproblemowe? Dziś dowiodę, że nawet ono nie jest tak kolorowe, na jakie wygląda.
Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się zapodziać gdzieś drugą skarpetkę? Pewnie tak, bo to ich naturalne zachowanie. Ucieczka. Skarpetki przez całe swoje życie żyją z jednym partnerem. Nigdy nie przebywają same i towarzyszy im na okrągło jedna i ta sama rzecz. Po jakimś czasie wariują, kłócą się i wyzywają. Dlatego starają się uciec od swojego partnera, aby choć na chwilę skosztować wolności. Zdarza się nawet, że zakochane w nowym życiu nigdy nie wracają. Osamotniona skarpetka czeka na towarzysza w szafce, a po pewnym czasie ląduje w koszu, gdzie czeka ją jedynie zagłada. Można powiedzieć, że umiera z tęsknoty.
Życie skarpetek już nigdy nie będzie takie samo, prawda? Ja do tej pory patrzę na nie z politowaniem, zastanawiając się, które z nich są aktualnie w separacji. Postanowiłam też wzbogacić życie singlów łącząc je w pary. Lubię nosić dwa różne rodzaje skarpetek, więc pomyślałam, że będzie to dobry uczynek. A Wy co sądzicie o tej sprawie?
+ kolejny raz bardzo dziękuję za komentarze. Uwielbiam je czytać, bo mobilizują mnie do dalszego blogowania (:
To bardzo wazne, aby troszczyć się o skarpetki, zwłaszcza te samotne. Nie wolno ich wyrzucać, ale znajdować im nowego partnera. Zmiany i nuta wolności są potrzebne każdemu. :D
OdpowiedzUsuń@lara1643
Czyli strasznie okrutne te skarpetki, pozwalają starej miłości umrzeć w koszu. A to cholery małe! Chociaż w sumie... skarpetka też człowiek, potrzebuje być kochana. :D
OdpowiedzUsuńtwój blog jest genialny! |D serio, znalazłam go ofc na tt (dumbbearss, siema) i jak tylko zorientowałam się, że spisujesz tutaj dzikie rozkminy - od razu zabrałam się za czytanie. osobiście wpis o krainie zapachów chyba był najbardziej zajebisty, jednak odwołując się do skarpetek - też lubię nosić dwie różne, gdy już ta do pary ucieknie z kochankiem C:
OdpowiedzUsuńps. natchnęłaś mnie do własnego rozkminiania na tematy niby błache, wyczuwam wenę <3
Rozwaliło mnie to. Totalnie xD
OdpowiedzUsuńSiedzę więc sobie teraz w jednej skarpetce niebieskiej, drugiej szarej i z tego może wyjść całkiem kolorowy związek!
Dzięki, za to, że uświadomiłaś mi tak ważną rzecz, że skarpetki też mogą chcieć mieć przygody! Przeżywać nowe miłości! Teraz wszystko nabrało nowego sensu! Dziękuję :*
Też często noszę dwie inne skarpetki. Nie zastanawiałam się nad tym nigdy głębiej i teraz w sumie się cieszę, że robię jakiś dobry uczynek.. Może tak naprawdę nie jestem takim złym człowiekiem? ;O
OdpowiedzUsuń